Wcale nie przerwa tylko chaos

Chroniczny brak czasu stał się moją końcoworoczną tradycją. Od listopada na stronie nic się nie dzieje, nie robię nic z nową i z ABW, ale nie znaczy to, że próżnuję. Pomijając zawirowania pracowe i bujne życie towarzyskie bardzo dużo działam w sferze DIY. Wreszcie, i to mogę z czystym sumieniem napisać, powiedzieć, a nawet wykrzyczeć, zaczęłam się na serio uczyć robić na drutach i idzie mi już całkiem nieźle. Piotr stwierdził, że nawet woli moje robótki drutowe, bo szybciej widać jakiś efekt. 😉 Wie co mówi – został obdarowany pierwszą skończoną. :)

Świadomość zbliżających się Świąt działa mobilizująco chyba na wszystkich, którzy bawią się w rękodzieło. W moim przypadku stan ten miesza się ze sporym stresem – tak dużo osób do obdarowania, a ręce tylko dwie. Wciąż nie wiem czy zdążę, czas mnie goni i czuję nóż (a właściwie szydełko) na gardle. Zamiast popadać w alkoholizm (w końcu wczoraj spadło pierwszy raz coś na kształt śniegu i zaczął się oficjalnie sezon na grzane wino) poprawiam sobie humor zakupami. Nie kupuję jednak ciuchów, ani butów, ale zamawiam przez Internet włóczkę. Czemu przez Internet? Nie tylko nawet i połowę taniej niż w sklepach stacjonarnych, lecz również wygodniej dla osoby pracującej (większość pasmanterii jest czynnych do 18) i jest w czym wybierać.
Do tej pory sprawdziłam dwa sklepy zamotane.pl i Arelan. I jeden i drugi serdecznie polecam! Przemiła obsługa, duży wybór i szybka dostawa. W zeszłym tygodniu stałam się szczęśliwą posiadaczką trzydziestu nowych motków. Pełnia szczęścia. :) Mogłabym się tylko przestać o nie potykać… I dobrze, że nie mam kotów… 😛
Zdjęcie z telefonu jest koszmarne, ale fajnie widać skalę. 😉

 

PS. Nad motkami batik z feniksem, który zrobiłam kiedyś na zajęciach u Pani Ireny Moraczewskiej.

Zostaw po sobie ślad. Uwielbiam czytać komentarze!