Czaszki, czaszki, czaszki

Wszyscy, którzy mnie lepiej znają wiedzą, że bardzo lubię czaszki. Im bardziej są skąpane w dziewczęcych klimatach tym mocniej. Mam koszulki z czaszkami, tunikę w czaszki… Kiedy zobaczyłam te howlitowe w sklepie z koralikami po prostu nie mogłam się powstrzymać.

Fuksjowe i błękitne czaszeczki, jakby żywcem wyjęte z “Gnijącej Panny Młodej” Burtona musiały się znaleźć w moim posiadaniu. Po prostu musiały. Wiedziona nagłym impulsem kupiłam od razu kilka par i teraz żałuję nawet, że nie więcej, bo szybko się wyprzedały.

Od razu widziałam, że będą z nich fantastyczne kolczyki. Pierwszą różową parę zażyczyła sobie na Gwiazdkę moja przyjaciółka Ania F. Jak mogłam odmówić? :)

 

Druga para będzie moja. :)

Potrzebne były: czaszki howlitowe, czarne koraliki i nici, waciki, srebrne bigle

Zostaw po sobie ślad. Uwielbiam czytać komentarze!