Obsydianowy wisior

Na dzisiaj coś z mojej skrzynki z biżuterią. Podczas jednej z warszawskich giełd minerałów kupiłam pięknie wyszlifowany obsydian śnieżny z przymocowanym srebrnym kółeczkiem. Od kiedy pierwszy raz przeczytałam “Grę o tron” myślałam o wisiorku ze “smoczego szkła” i choć mój wymarzony obsydian miał być falisty lub onyksowy, bardzo się z tego nowego nabytku ucieszyłam.

Od samego początku wiedziałam, że sam kamień będzie na mojej szyi wyglądał smutno, więc postanowiłam połączyć go z szydełkową kulką. Wybrałam jasnoszarą włóczkę (tą samą, z której wydziergałam szalik dla Jaakko), idealnie pasującą do “śnieżynek” na powierzchni kamienia, i zabrałam się do roboty. Po godzinie miałam gotowy wisiorek na długim szydełkowym łańcuszku i byłam w drodze do kina. :)
Po dwóch latach nadal jest nieodłącznym dodatkiem do wszystkich moich szaroburych swetrów i bluzek.

 

 

 

 

2 Comments

Zostaw po sobie ślad. Uwielbiam czytać komentarze!