Bawełniana chusta dla Misi

Pamiętacie mój prawie pierwszy sweter? Robiłam go z pięknej melanżowej bawełny Alize Cotton Gold Batik Design nr 3557 (55% bawełny, 45% akrylu, 100g=330m), miękkiej, przerabiającej się po prostu fantastycznie. Tak mnie oczarowała, że do małego kłębka, który mi pozostał po wydzierganiu swetra dokupiłam trzy kolejne. A potem przyszła jesień i skończył się sezon na bawełnę. Piękne żółto-beżowo-pomarańczowe motki z fioletowymi akcentami wylądowały na dnie torby i czekały na wiosnę.

Wpadły mi ponownie w ręce dopiero w trakcie świątecznych porządków, akurat w momencie kiedy głowiłam się nad prezentem dla mojej ciotecznej siostry Dominiki. Oczyma wyobraźni zobaczyłam dużą, trójkątną chustę z warkoczem na środku oraz frędzlami na rogach i od razu wzięłam się do roboty.
Zdecydowałam się na podwójny ścieg ryżowy dziergany drutami numer 5. Po kilku dniach, kiedy skończyłam, chusta miała 250 centymetrów długości i 75 wysokości. Wyszła tak duża, że nie mogłam jej rozłożyć do sfotografowania ani na naszej wielkiej sofie, ani na podłodze. Koniec końców będziecie ją mogli zobaczyć na tle naszej mniejszej kanapy. No dobrze, obejrzycie jej pół. Drugą połowę będziecie musieli sobie wyobrazić. :)

Zostaw po sobie ślad. Uwielbiam czytać komentarze!