Drobne różnice pod krawieckim okiem

Krzywe kieszenie
Spytałam ekspedientkę w sklepie w którym zrobione zostało to zdjęcie, czy klientki zwracają uwagę na to, jak krzywo uszyte są dostępne u nich ubrania.

– Proszę tego nie brać do siebie – uśmiechnęłam się. – Pytam z czystej ciekawości, bo wydaje mi się dziwne, że w firmie o takiej renomie i tak dużej sieci sklepów na całym świecie każdy ciuch, który mierzę ma albo koślawe szwy, albo jest źle skrojony.
– Co pani ma na myśli? – wyglądała na szczerze zdziwioną.
– Weźmy taką bluzkę koszulową. Wszystkie wzorzyste bluzki, czy to w kropki, czy w paski, czy w kratkę, uszyte są tak, że nie ma kontynuacji wzoru pomiędzy lewą a prawą stroną. Na przykład z jednej strony wzór biegnie poziomo, a z drugiej albo ukosem, albo jest kilka centymetrów różnicy pomiędzy rzędami wzoru i wygląda to tak jakby na linii guzików był jakiś uskok. I do tego te krzywe kieszenie. Nikt nigdy nie zwrócił na to uwagi?
– A wie pani, że nie. Ja sama pracuję tu dwa lata i nigdy nie zauważyłam, że coś jest z naszymi ubraniami nie tak – odpowiedziała z rozbrajającą szczerością. – Raz tylko miałam taką reklamację, że klientce się coś w przy ramionach nie układało, ale tak o wzorach i kieszeniach to nikt nigdy nie mówił. Pokaże mi pani jakiś przykład?
Mój zielony przykład nadal wisiał obok przymierzalni, przy której go zostawiłam.
Krzywe kieszenie
– No rzeczywiście, widzę pewną drobną różnicę – przyznała.
“Drobną? Drobną?!” – moje myśli zaczęły krzyczeć bez opamiętania.
– Pani to ma krawieckie oko – podsumowała dając początek mojej głupawce, która trwała jeszcze w najlepsze kiedy kilka minut później wychodziłam ze sklepu. W tym samym czasie moja ekspedientka z miną winowajcy odwieszała felerną bluzkę na ten sam wieszak, z którego ja ją wzięłam, pomiędzy inne, mniej lub bardziej krzywe egzemplarze tego modelu. Z przodu tej najbardziej z wierzchu zamajaczyło mi nagle coś kolorowego – wzorzysta apaszka przywieszona przez moją ekspedientkę przy dekolcie koszuli świetnie komponowała się z jej stonowaną zielenią.
Problem krzywych kieszeni w magiczny sposób po prostu zniknął.

11 Comments

  1. Pingback: Rękodzielnicy vs. sklepy odzieżowe – Niebezpieczne narzędzia by aeR

  2. Szalenie ;d skręcająca się nogawka to nic. Kiedyś w terranowie były spodnie, gdzie jedna nogawka od drugiej była większa o dobre 2 rozmiary ;d

  3. W sieciówkach nie chodzi o ubrania, ale o zarabianie pieniędzy. Jeśli ktoś chce za to zapłacić, to znaczy, że jest uszyte dobrze. Nie mogę się z tym pogodzić, nie wchodzę, unikam jak ognia.

    Fajnie, że o tym piszesz.

  4. Tak właśnie słyszałam, że te same ubrania w Anglii, czy Niemczech to zupełnie inna jakość. A cena taka sama, a czasem nawet niższa niż u nas.

  5. Gdyby to był wyjątek to bym o tym nie napisała, ale takie wadliwe ciuchy zdarzają się bardzo często. Ludzie żyją w coraz większym pośpiechu i nawet nie widzą co kupują. :/

  6. po prostu idą na ilość a nie na jakość i to jadąc na wypracowanej marce za mega pieniądze niestety
    ale też prawdą jest, że do Pl trafiają zupełnie inne gatunkowo te samo ubrania co w innych krajach :(

  7. Z tymi kieszonkami to już zupełne przegięcie… i taki wybrakowany towar trafia do polskich sklepów, wstyd

  8. Ja tak kiedyś przewaliłam cały magazyn w poszukiwaniu spodni w których nogawka się nie skręcała. Pani przyniosła mi gigantyczny karton i razem grzebałyśmy. Wszystkie były źle skrojone. 😉

  9. Ja sobie chciałam bluzę kiedyś kupić w Cubusie. Przymierzyłam WSZYSTKIE. Każda miała albo krzywą stębnówkę przy zamku, krzywo wszyty zamek, albo/i nieschodzące się na jednej wysokości kieszenie. No ale cóż. Masówka. Tak na marginesie to buty też są krzywe ;d takie sandały np.

  10. Bohaterka tego posta była koszulą z najnowszej kolekcji. Cała rozmiarówka była tak spartolona, a innym dostępnym koszulom niewiele do tego brakowało. Ostatnio w ogóle non stop łapię się za źle uszyte rzeczy. Frustrujące jest to, że nic nie mogę sobie kupić, bo w krzywym nie będę chodzić, tym bardziej za nie płacić, a bez ubrań chodzić jednak nie wypada. 😉
    Również pozdrawiam serdecznie.

  11. Dla takich ciuchów jest miejsce w sklepie z dopiskiem "outlet" choć nawet outlet jest u nas różnie traktowany. Czasem aby rzecz została w ten sposób zakwalifikowana przez firmę odzieżową wystarczy supełek w tkaninie lub lekko krzywe przeszycie ozdobną nitką. Czasem jedna są to ciuchy zniszczone w taki sposób, że ani skrócić ani załatać. Ja również spotkałam się w sklepach z przypadkami krzywo szytych ubrań. Raz trafił mi się taki przypadek, że z 3 mierzonych koszul – ten sam model i rozmiar – pasowała tylko jedna (były krzywo zszyte od pach do bioder). Pozdrawiam serdecznie.

Zostaw po sobie ślad. Uwielbiam czytać komentarze!