PostWalentynkowo

Nigdy nie przykładałam wielkiej wagi do Walentynek… No, może był taki okres w moim życiu, kiedy ostentacyjnie ich nie lubiłam, ale wtedy byłam jeszcze bardzo młoda, głupia i beznadziejnie (bez wzajemności oczywiście) zakochana. 😉 Zawsze za to lubiłam kolor czerwony, którego w lutym wszędzie pełno, z czasem rozkochałam się w różowym, a w międzyczasie, o zgrozo, we wszystkich tych słodkich retro motywach, kokardkach, kropkach i serduszkach.

Na co dzień staram się nie przesadzać z ilością cukru, ale od czasu do czasu robię sobie przyjemność i przesładzam. 14 lutego to dzień równie dobry jak każdy inny, więc co roku organizuję święto dla oczu i ducha, i dziergam coś od serca. W tym roku wygrzebałam z szafy różowy sweter, który zaczęłam dziergać dwa lata temu, sprułam go i zrobiłam próbkę do nowego. Za wzór posłużyła mi “Valentine” z jednej z kart “Lace knitting to go”, które Ania przywiozła mi ze Stanów. Będzie sweter w serca. Mrok w czystej postaci. Możecie się zacząć bać. 😉
Moje tegoroczne Walentynki były tak miłe i absorbujące, że nie miałam czasu na pisanie życzeń i postów, więc dzisiaj Wam życzę miłości w dni powszednie i w święta, strzał Amora solidnie wbitych w pośladki i wzajemności, bo zsynchronizowane uczucia dwóch osób to naprawdę fajna sprawa. :)
sweter w serca
sweter w serca

2 Comments

  1. Zobaczymy jak wyjdzie. Po dwóch motkach (prawie cały przód i kawał pleców) musiałam czekać na dostawę z Arelanu, ale już czeka na odbiór u rodziców i za całkiem niedługo sweter powinien być gotowy. Chyba, że będę musiała pruć. 😉

  2. Mam nadzieję zobaczyć go kiedyś na żywo, bo zapowiada się super. Chociaż osobiście walentynki nigdy mnie nie ruszały, a serduszek jako wzoru nie lubię. Ale dla tych zrobię wyjątek. :)

Zostaw po sobie ślad. Uwielbiam czytać komentarze!