Kolor w pudełku

… czyli drugie wyzwanie The Fiber Factor

Już dawno zapowiadałam na Facebooku post o drugim zadaniu w konkursie The Fiber Factor*. Trochę przyszło wam na niego czekać, ale rozsadzony mózg goi się dosyć wolno. Myślenie wróciło jakoś pod koniec maja, a w zeszłym tygodniu wzięłam do ręki druty. Obecnie przód swetra ma 25 cm długości i rośnie.

Color inside the box
Drugie zadanie konkursowe zostało ogłoszone 16 maja i z miejsca wbiło mnie w fotel (a właściwie kanapę). “Color inside the box” (“Kolor w pudełku”) ma być pochwałą kolorów i tzw. colorwork’u, czyli umiejętności dziergania wieloma różnokolorowymi włóczkami równocześnie. Uczestnicy The Fiber Factor dostali do wypróbowania dwa rodzaje włóczek HiKoo (55% merino superwash, 28% akryl, 17% nylon), cieńszą Simplicity i grubszą Simpliworsted. W swoim projekcie mogą wykorzystać jedną z nich, albo obie pod warunkiem, że zamówią maksymalnie 20 motków w co najmniej 2, a maksymalnie 8 kolorach. Organizatorzy dali uczestnikom absolutną dowolność w wyborze technik i splotów o ile wszystkie znajdą się w pudełku. A o co właściwie chodzi z tym pudełkiem?

Pudełko to fason swetra, który wybrali organizatorzy The Fiber Factor; kanwa, na której najlepiej widać skomplikowany colorwork. To tzw. boxy sweater, czyli sweter na planie dużego kwadratu lub trójkąta z krótkimi, często też wąskimi rękawami. Jest to bardzo swobodny fason, luźny po bokach i z opadającymi ramionami, a zarazem bardzo nowoczesny. Pewnie każdy z was ma podobny sweter w swojej szafie.

Zadaniem szczęśliwej dwunastki The Fiber Factor jest wydzierganie swetra damskiego w amerykańskim rozmiarze 6. Podobnie jak w pierwszym zadaniu co najmniej 80% ma być zrobiona na drutach, a pozostałe 20% z użyciem innych technik. 17 maja uczestnicy otrzymali zamówione włóczki, a gotowy sweter mają przesłać organizatorom do 11 czerwca.

W ocenie projektów sędziowie będą brali pod uwagę następujące czynniki:
1. “Color factor” – wybór kolorów i to jak między sobą współgrają.
2. Jakość wykonania,
3. Kreatywność.
4. “Sellability” factor, czyli czy ludzie będą chcieli kupić wzór, by podobny sweter wydziergać samodzielnie.

Zwycięzca drugiego zadania ma być ogłoszony 28 czerwca, a wcześniej będą sukcesywnie publikowane filmiki pokazujące postępy uczestników.

Moja kolorowanka 

Podobnie jak w przypadku “Knit your life” organizatorzy The Fiber Factor dali pole do popisu dziewiarkom i dziewiarzom, którzy nie biorą udziału w konkursie, a chcieliby spróbować swoich sił w kolorowaniu pudełka. Do 23 czerwca każdy, kto podejmie się wyzwania, może wysłać zdjęcia swojego projektu i zawalczyć o drobne upominki.

Boxy sweater jest łatwy w przerabianiu, a zarazem stanowi idealną bazę dla włóczkowej kolorowanki nawet dla początkujących pod warunkiem, że mają jakiekolwiek pojęcie o colorwork’u. Ja nigdy nie miałam. Próby stworzenia 4-kolorowego wykończenia w mojej bluzce Endless Summer skończyły się spektakularną katastrofą w postaci różowej tasiemki z kokardką i obietnicą “Nigdy więcej!”.
Kiedy obejrzałam filmik promujący drugie zadanie The Fiber Factor byłam przerażona. Dlaczego organizatorzy zdecydowali się na colorwork? Fair Isle, intarsia i entrelac to techniki, które co jakiś czas przewijały się w moich koszmarach, ale nigdy nie zaistniały w gotowej robótce. Do tej pory kiedy chciałam pobawić się kolorem dziergałam włóczkami melanżowymi i batikowymi, a prawdziwy colorwork wymaga całej masy nauki. Już wcześniej czytałam na forum The Fiber Factor, że wyzwania podjęła się Deborah Tomasello, absolutna mistrzyni colorwork’u, która zdobyła wyróżnienie w pierwszym zadaniu. Jak mogłabym z nią konkurować? Byłam w kropce i na dodatek bez włóczek o zbliżonych parametrach do tych, którymi dziergają oficjalni uczestnicy. Poddawanie się jednak nie leży w mojej naturze. Zaczęłam od porządków w moim domowym składzie włóczek, rysunków i książkowego researchu. Kiedy wzięłam do ręki druty moje wcześniejsze przerażenie przeobraziło się w ekscytację. Potrafię! Naprawdę potrafię!

Kocie pudełko

Zaczęło się od włóczki. Już wcześniej organizatorzy zaznaczali, że “nieoficjalni swatchersi” nie muszą korzystać z tych samych włóczek, z których korzystają oficjalni uczestnicy. Na początku przeglądałam ofertę sklepów internetowych, by znaleźć włókna o podobnych parametrach, ale okazało się, że nie będzie mnie stać na takie ekstrawagancje. Postanowiłam stworzyć projekt z włóczek, które mam w domu.
Nie mam w zwyczaju kupowania wielu motków tego samego rodzaju w różnych kolorach, ale z pomocą przyszli moi wspaniali przyjaciele. Ania, Maurycy i Tomek podarowal i mi na urodziny pięć motków Kotka z Arelanu. Nie jest to tak szlachetna włóczka jak HiKoo, a 100% akryl, ale na pierwsze zabawy z colorwork’iem stanowczo wystarczy. No i podarowane motki mają różne kolory. I to jakie! Zgaszone i lekko przydymione – 2 motki różowe, 2 brązowe i 1 śliwkowy. Po prostu piękne!

Kiedy już zdecydowałam się na włóczki przyszła kolej na projekt i technikę. Nie chcę wam jeszcze wszystkiego zdradzać, ale na zdjęciach uchylę rąbka tajemnicy. Jeszcze nie doszłam do bardziej skomplikowanych fragmentów (czeka mnie dzierganie 3 nitkami równocześnie!) i mnóstwo pracy przede mną, ale wiem, że jestem na dobrej drodze. Trzymajcie kciuki!

Color inside the box
Wyniki włóczkowych porządków, o których mogliście już czytać na Facebooku.  Na półce za  kufrem leżą moje kłębki Kotków: brązowy, różowy i śliwkowy.
Color inside the box
Relaksujące początki z ekologicznym markerem oczek w leśnym domku w Wildze.
Color inside the box
Pierwszy rąbek tajemnicy.
Color inside the box
Drugi rąbek tajemnicy.
* O zadaniu pierwszym pisałam wam w jeszcze w kwietniu, a w maju wrzuciłam posta ze zdjęciami gotowej bluzki, którą wydziergałam.

2 Comments

  1. Dla mnie trochę też. 😉 Non stop zmieniam zdanie, pruję i zaczynam od początku.

  2. Bardzo jestem ciekawa jak będzie wyglądał finalny efekt. Na razie to dla mnie czysta abstrakcja. :)

Zostaw po sobie ślad. Uwielbiam czytać komentarze!