Knitting a ranch house

Jest taka piękna scena w “Śniadaniu u Tiffaniego”, kiedy Holly Golightly uczy się portugalskiego i robi na drutach, a za koszyk na włóczkę służy jej kryształowy kinkiet. Sweter jest wielki, czerwony, po prostu okropny, a ona robi go z pasją ciesząc się na wyjazd do Brazylii.
Actually I’m a little bit nervous about it. – zwierza się Paulowi – José brought up the blueprints for new ranch house he’s building. I have a strange feeling that the blueprints and my knitting instructions got switched. It’s not impossible I’m knitting a ranch house!

To ostatnie zdanie zawsze wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Jak ja dobrze znam to uczucie! Wiele projektów przy równoczesnym meblowaniu mieszkania może wprowadzić pewien zamęt, zwłaszcza jeśli używa się do wszystkich notatek tego samego notesu.
W najbliższym czasie możecie spodziewać się postów o pszczołach, chabrowych ananasach oraz kapturoszalikach. Jeśli przez przypadek wydziergam salon albo sypialnię pierwsi się o tym dowiecie. :)

 

Pierwszy obrazek stąd, a drugi stąd. :)

Zostaw po sobie ślad. Uwielbiam czytać komentarze!