Anatomia dzianinowej bluzki w kwiaty

Anatomia dzianinowej bluzki w kwiaty
Każdy kto kupuje tkaniny w Outlecie Tkanin wie, że bywają wśród nich tak piękne, iż bez bólu przymykamy oko na takie drobiazgi jak metraż. Nic, że ta niebieska pepitka ma tylko 30 centymetrów szerokości – coś się dosztukuje i będzie pięknie. Nic, że ten szary materiał rozciąga się po węższym boku – przecież nie mam takiego odcienia w mojej kolekcji. Nie zdziwi was pewnie fakt, że kiedy zobaczyłam przecudnej urody cienką dzianinę w kwiaty w odcieniach fioletu i brązu, na czarno-zielonym tle, wymiary były ostatnią rzeczą o której myślałam. Zresztą kawałek wydawał się całkiem spory. Ale nie dorósł do moich planów. Te okazały się większe.

Kiedy tylko wzięłam ten materiał do rąk od razu wiedziałam co chcę z niego uszyć – bluzkę. Nigdy wcześniej nie szyłam dzianiny, Matylda też nie, ale Internet powiedział, że dzianinę na maszynie domowej szyć się da. Kim ja jestem żeby się kłócić?
Zabrałam się do pracy profesjonalnie robiąc dogłębny research i ucząc się na pamięć tego co napisała Liliana z Zapomnianej Pracowni i Intensywnie Kreatywna Aga. Potem zajęłam się wykrojem. Oczywiście byłoby zbyt łatwo gdybym przy pierwszym szyciu dzianiny posłużyła się gotowym, więc wyciągnęłam z szafy jedną z ulubionych, ale już lekko przechodzonych bluzek i zabrałam się za mierzenie i kreślenie. Moja bluzka bazowa została uszyta z nieelastycznej sztucznej dzianiny. Miała nieco dłuższy, zaokrąglony tył, marszczenie po bokach, okrągły dekolt i charakterystyczny nieco nietoperzowy rękaw z wąskimi mankietami. Podobne elementy chciałam powtórzyć w szytej bluzce.
Anatomia dzianinowej bluzki w kwiaty
Papier do pakowania świątecznych prezentów może nie jest najlepszym do robienia wykrojów, ale innego nie miałam pod ręką. 😉

Trudniejsze od rozrysowania wszystkich elementów było rozmieszczenie ich na mojej dzianinie, która mimo wcześniejszych pomiarów okazała się… uwaga, uwaga… przymała. A to niespodzianka! Pamiętajcie, że nie mogłam rozmieścić wszystkich elementów w sposób losowy, bo przy dzianinach szczególnie trzeba pamiętać o kierunku nitki. Tego tajemniczo brzmiącego przykazania krawiectwa musimy przestrzegać jeśli chcemy, by szwy nam się nie przekręcały i uszyta rzecz nie wyglądała po pierwszym praniu jak szmata. Ja tego nie chciałam, więc rozłożyłam materiał, na nim poukładałam wszystkie powycinane kawałki wykroju, a potem długo, długo myślałam, cudem powstrzymując się, by nie rzucić wszystkiego w kąt. Koniec końców, by wyciąć wszystkie elementy bez szkody dla walorów estetycznych mojej bluzki musiałam dokonać pewnych modyfikacji. Rękawy z długich zamieniły się w 3/4, a panel łączący rękawy z tyłu podzieliłam na trzy części.

Anatomia dzianinowej bluzki w kwiaty

 Elementy od lewej: mankiety rękawów, tył bluzki z górnym panelem dzielonym na trzy części, przód.

Kiedy wszystko miałam już obmyślone, a następnie wycięte można się było zabrać za szycie. Tu szczególnie przydały się rady moich szyciowych guru.
Bluzkę szyłam cienką igłą do dzianiny i tylko szwami elastycznymi. Nie miałam jeszcze stopki do szycia ściegów overlockowych, więc krawędzie obrzuciłam elastycznym zygzakiem, a poszczególne elementy łączyłam elastycznym ściegiem prostym. Na ramionach krawędzie dodatkowo wzmocniłam fizelinową taśmą z klejem. Aby uniknąć pozaciągania delikatnego materiału o ząbki transportera pod szwy podkładałam pocięty na pasy papier do wypieków. Ten sam, który zazwyczaj używam do robienia wykrojów. Później delikatnie go powydzierałam.
 Przy realizacji tego projektu musiałam dokupić nowe opakowanie szpilek.
Jeśli myślicie, że po tych wszystkich zabawach z wykrojem samo szycie dzianiny na maszynie domowej poszło mi jak z górki to bardzo wam jestem wdzięczna za taką wiarę w moje możliwości. Oczywiście, że musiała zdarzyć się tragedia. Po prostu musiała. Kiedy miałyśmy już z Matyldą zszytą górę z dołem i tył z przodem okazało się, że każdy element wykroju powinnam była położyć na materiale 90 stopni w lewo (albo prawo). O ile góra była całkiem dobra, to choćbym nie wiem jak próbowała zesmukleć, w biodrach brakowało mi 10 centymetrów. Dzianina po prostu nie chciała się rozciągnąć (dziwne, bo przed szyciem lekko się naciągała).
Zostało mi nieco ścinków, więc automatycznie pomyślałam wszyciu klinów (powtórzenie marszczenia po bokach z bluzki bazowej stało się przez to niewykonalne, ale byłam w stanie się z tym pogodzić). Z efektu zadowolona byłam dopiero za drugim wszyciem (inaczej: gdybym miała pruć elastyczny szef kolejny raz to bym oszalała).

anatomia bluzki dzianinowej

Prezentacja rzeczonego klina.

Bluzka po przymiarkach dostała ode mnie znaczek względnej jakości i mogłam zająć się wykończeniami czyli podszywaniem dekoltu, dołu i rękawów. Po zmajstrowaniu klinów nie miałam już materiału na oblamowanie, więc musiałam się zadowolić podwinięciem. Dolne ozdobiłam dodatkowo zygzakiem.

 

dzianinowa bluzka w kwiaty

Prezentacja gotowej bluzki (i przy okazji części mojej książkowej kolekcji ;)).

dzianinowa bluzka w kwiaty - rękaw
Rękaw

dzianinowa bluzka w kwiaty - rękaw

anatomia bluzki dzianinowej - rękaw
anatomia bluzki dzianinowej - dekolt
Wykończenie dekoltu.

anatomia bluzki dzianinowej - dekoltanatomia bluzki dzianinowej - dekolt

Wszystko bacznie obserwuje i ocenia sówka wygrana w konkursie niezwykle utalentowanej Skadii.

anatomia bluzki dzianinowej - dół

Nieszczęsny klin w całej swojej klinowatości.

anatomia bluzki dzianinowej - dół

Wykończenie dołu.

anatomia bluzki dzianinowej - dół

dzianinowa bluzka w kwiaty

Voila! Można szyć dzianinę na maszynie domowej? Można. :)

Więcej zdjęć wkrótce.

6 Comments

  1. Z promocją sobie po swojemu radzę, ale dziękuję bardzo. :)

  2. Bierz się bierz. Jak wszystko obszyjesz będziesz miała więcej miejsca na włóczki. 😉

  3. Od dość dawna trwa u mnie foch maszynowy, ale może już czas przeprosić się z szyciem. Patrzę na tę Twoją bluzeczkę i myślę sobie, że mogłabym sobie taką uszyć. Wprawdzie materiał i wzory całkiem nie moje, ale cała reszta bardzo fajna. Zazdroszczę i przez ciebie chyba się wezmę za moje materiały…

  4. Bardzo fajna bluzeczka! To nic, że klin- mnie się podoba:)

  5. Fajny blog z ciekawym spojrzeniem na szycie 😉 Zapraszam do bezpłatnej promocji bloga na mojej platformie (rejestracja zajmuję chwilę)

Zostaw po sobie ślad. Uwielbiam czytać komentarze!