Accessorize!

… czyli szóste wyzwanie The Fiber Factor.

Accessorize Fiber Factor cover
Po silnych wrażeniach wyzwania piątego, które po raz pierwszy wygrał John i spektakularnych dzianinowych dziełach sztuki, zafundowanych przez wszystkich uczestników konkursu przyszedł czas na coś w nieco mniejszej skali. 12 października organizatorzy ogłosili, że swatchersi mają stworzyć akcesoria wraz z instrukcją wykonania inspirowane produktami firmy JUL. Nie miało być jednak lekko i przyjemnie. Szóste wyzwanie było ostatnim przed wielkim finałem, do którego miało przejść tylko trzech projektantów. Od jakości projektów zależało WSZYSTKO.
 
JULosowanie
JUL to firma produkująca ekskluzywne dodatki wykorzystywane przy robieniu toreb, takie jak rączki, uchwyty, skórzane zapięcia z metalowymi zatrzaskami oraz drewniane i metalowe szpile, agrafki i brosze do szali i chust, a nawet guziki ze skórzanymi “dziurkami”, które można odpiąć i przepiąć w inne miejsce kiedy będzie taka potrzeba. Obejrzałam katalog i byłam pod dużym wrażeniem! Aż szkoda, że nie są dostępne w Polsce.

Po ogłoszeniu wyników piątego wyzwania Karin i Cirilia, główne jurorki konkursu, wylosowały po jednym produkcie JUL dla każdego z uczestników. Miał nie tylko stanowić źródło inspiracji, lecz także być niezbędnym elementem zaprojektowanego dodatku, a wręcz jego integralną częścią. Nie wystarczyło, przykładowo, wydziergać chusty i spiąć jej szpilą. Ów chusta miała wyeksponować piękno szpili, a sama szpila nadać chuście tyle elegancji i uroku, że trudno by było wyobrazić sobie jedno i drugie osobno. Specjalne punkty mieli uczestnicy otrzymać za niekonwencjonalne wykorzystanie wylosowanych dodatków, co w przypadku wielu produktów JUL jest dosyć trudne. Na przykład, wiecie jak w nietypowy sposób wykorzystać krótkie skórzane rączki do torby? I to jeszcze jako element dzianinowego akcesorium? [1] I czym w ogóle są te akcesoria?

Akcesoria
Wbrew pozorom definicja nie jest taka oczywista. Akcesorium (dodatek) według organizatorów The Fiber Factor to cokolwiek, co nie jest skalowane, czyli jest produkowane tylko w jednym rozmiarze. Uczestnicy mogli więc zrobić wszystko od skromnych pasków, przez różne szale, szaliki, chustki i nakrycia głowy, po wielgachne przypominające namioty plecaki. Ponieważ za dodatek został uznany nawet sweter dla psa, myślę, że pod tę definicję można podciągnąć absolutnie wszystko co nie jest w oczywisty sposób ubraniem dla istoty ludzkiej lub biżuterią. 😉
Oprócz akcesorium każdy ze szczęśliwej dwunastki miał przygotować instrukcję jego wykonania. Jakość wzoru miała być jednym z czynników ocenianych przez jurorów.
Motkowy szał
A co z włóczkami, innymi materiałami i technikami? Swatchersi dostali tym razem (prawie) pełną dowolność. Mogli dziergać i filcować z każdego rodzaju włóczki/czesanki, która pojawiła się w poprzednich pięciu zadaniach. Również kolory do wyboru były (prawie) całkowicie dowolne.
Jodie Gordon Lucas, jedna z uczestniczek, wygadała się w jednym z filmików, że aż tak różowo to nie było (stąd to “prawie”). Nie mogła dziergać z wybranej włóczki, a otrzymany zamiennik nie pasował ani do drugiego koloru na który się zdecydowała, ani dodatku od JUL. Musiała całkowicie zmienić swój projekt. Jodie zresztą była chyba najbardziej pechowa w losowaniu – otrzymała kiczowate zapięcia w biało-czarną zebrę. Doprawdy nie wiem jakim cudem udało jej się to wyzwanie tak znakomicie zrealizować. :)

Właściwie jedyne o czym musieli pamiętać uczestnicy The Fiber Factor przy wyborze włóczki i splotów to waga i wygląd wylosowanego dodatku JUL. W przypadku tych ze skóry i metalu włóczka musiała być na tyle gruba, a wzór tak dobrany, by udźwignąć spory ciężar (także wizualny). Z kolei projektanci, którzy otrzymali delikatniejsze dodatki musieli zadbać, by było je dobrze widać na dzianinie. Przykładowo, cienka moherowa chusta sprawdziłaby się przy naszej szpili, ale już wielkie metalowe zapięcie kompletnie by ją wyciągnęło i zdefasonowało.
Sędziowanie z gwiazdami
Tym razem uczestnicy dostali wyjątkowo mało czasu na skończenie swoich robótek. Akcesoria miały być wysłane do 24 października, a wyniki oficjalnie ogłoszone do 9 listopada. Samo sędziowanie odbyło się jednak kilka dni wcześniej na włóczkowym “konwencie” Vogue Knitting Live w Chicago. Przed ogłoszeniem zwycięzcy odbył się tam pokaz z prawdziwego zdarzenia. Modelki prezentowały na wybiegu akcesoria kolejnych projektantów, a Cirilia przedstawiała sylwetkę każdego z nich, opowiadała o jego stylu i postępach w konkursie. Na koniec ogłoszony został zwycięzca szóstego wyzwania oraz finaliści, ale o tych drugich będę pisać w kolejnym poście. Dziś skupię się na wynikach “Accessorize”, a właściwie na osobach, które zdecydowały o pierwszym miejscu, bo prawdziwymi gwiazdami byli sędziowie. Oprócz Karin i Cirilii w skład jury weszła redaktorka Vogue Knitting Trisha Malcolm, redaktorka Knit Simple Carla Scott oraz dwie pisarki i projektantki dzianin – Lily Chin i moja wielka idolka Nicky Epstein. Po prostu kocham jej książki!
Mimo, że oglądanie przekomarzania się ulubionej włóczkowej pisarki i redaktorek dwóch prenumerowanych czasopism było prawdziwą przyjemnością, nie mogę powiedzieć tego samego o słuchaniu wielu ich uwag dotyczących prezentowanych prac. Ale po kolei…
Jurorki w ocenianiu dodatków nadesłanych przez uczestników konkursu brały pod uwagę następujące czynniki:
1. Kreatywność.
2. Jakość wykonania.
3. Wykorzystanie akcesoriów JUL.
4. Czytelność wzoru.
5. Czynnik sprzedażowy.
Zaraz napiszę kto wygrał, ale zanim to nastąpi wspomnę tylko, że chyba żadne z sędziowań nie wzbudziło we mnie tylu okazji do spontanicznych okrzyków z gatunku “Nieprawda!”, “Nie masz racji!”, “Nie znacie się!”.
Wyniki
Zwycięzcą szóstego wyzwania została Tracy Purtscher i jej szal “Knot Again” zainspirowany długimi skórzanymi rączkami do toreb JUL. Tracy wydziergała dwa krótkie proste szale w szarym kolorze i połączyła je ze sobą na stałe rączkami związanymi w fikuśny węzeł. Czy w oryginalny sposób wykorzystała wylosowane akcesorium? Z pewnością tak. Czy to powinno zaważyć o wyniku? Zdecydowanie nie.
Spójrzmy prawdzie w oczy. Projekty przedstawione przez uczestników nie były w tym wyzwaniu najlepsze. Może mieli jakiś kryzys, może za bardzo się stresowali faktem, że walczą o finał, ale większość prac była po prostu słaba. Szal Tracy to dwie tuby dziergane ściegiem pończoszniczym na okrągło i zszyte na końcach, a potem przewleczone dla ozdoby cienkim dzianinowy “sznurkiem” [2]. Jedyne co wymagało większej pracy to sposób przymocowania rączek i ich zawiązania. Nawet ładny ten szal, ale moim zdaniem nie zasługuje nawet na pierwszą trójkę. Najmocniejszym elementem jest jego nazwa.
Nieprawdopodobnie zawiodła mnie Rachel Henry ze swoim babcino-bazarowym krapeluszem, plecak Jennette Cross przypomina mi o dosyć koszmarnej modzie z czasów mojej podstawówki, a ubranko dla pieska wydziergane przez Katie Rempe wygląda jak kiepski żart. Rozumiem, że Katie jest młoda i rozrywkowa, ale to jest konkurs i mogła się bardziej postarać. Najgorzej, jak zwykle zresztą, wypadła najmłodsza z uczestniczek Meghan Navoy ze swoim szalikiem wyglądającym jak ćwiczenia ze ściegów bardzo początkującego dziewiarza. Takiego, który połamał obie ręce i robi na drutach w ramach rehabilitacji. Jakiś dramat. Serio. Jurorki kompletnie nie wiedziały co powiedzieć, kiedy poddawały go ocenie.
Były jednak wśród przedstawionych projektów dwie perły i dwie perełki. Zacznę od tych mniejszych.
Bardzo spodobała mi się praca wspomnianej już Jodie Gordon Lucas. Jodie nie tylko poskromiła wylosowaną zebrę tworząc z dwóch zapięć jedno, składające się jak origami, lecz również wydziergała bardzo fajną torbę na robótki. Nie sądzę bym chciała zrobić coś takiego akurat z włóczki, ale fajnie by było podobną uszyć. Brawa należą się też Lauren Riker, która wydziergała ściegiem koszyczkowym bardzo fajny kaptur połączony z szalem spinanym skórzanymi klamrami.
Najbardziej zachwyciła mnie jednak niedoceniona przez jurorki trójkątna chusta w kratkę Natalie Larson i wielka torba Johna Ravet. Nigdy nie widziałam chusty podobnej do tej zapojektowanej przez Natalie. Podoba mi się zarówno wzór, jak i dobór kolorów (na żywo mniej agresywnych niż na zdjęciu) oraz to jak współgrają z odcieniem skórzanych zapięć. Nie zgodzę się z sędziami, że kolory do siebie nie pasują. Fakt, że projektantka mogła ciekawiej wykończyć brzegi, ale moim zdaniem proporcje kratki i asymetryczny kształt trójkąta, tak świeże i eleganckie zarazem, wynagradzają tę drobną niedoskonałość.
A John? Spójrzcie tylko na tę torbę. Klasyczna torba podróżnicza a tradycyjnymi wzorami, przełamanymi “podpisem” projektanta, ekspresyjnym wzorem nawiązującym do zapisu nutowego i arabskiej kaligrafii. Kolory również są cudne (w tym przypadku na żywo bardziej intensywne), a spód torby zrobiony z plecionej maty to pomysł po prostu genialny. Muszę go kiedyś wykorzystać! Nie zgodzę się z Cirilią, że wzór powinien być bardziej symetryczny oraz poglądami innych jurorek, które zarzuciły Johnowi, że sama torba jest za duża, a rączki zostały użyte zgodnie z ich przeznaczeniem, czyli jako rączki właśnie, a nie jako na przykład wędzidło, albo uprząż do spadochronu (przesadzam oczywiście z tymi porównaniami).
John, Jodie i Lauren jako jedyni z moim typów dostali się do finału wyzwania i moim zdaniem to John powinien był je wygrać. Jurorki tym razem się nie popisały, ale cóż, każdy się może mylić, nawet takie gwiazdy. 😉

A oto kolaż z dodatkami wydzierganymi przez uczestników The Fiber Factor w wyzwaniu “Accessorize”. Poniżej macie legendę, a zwyciężczynię dla jasności zaznaczyłam jeszcze granatową ramką. Zgadzacie się z jurorkami, czy podobnie jak ja inaczej zapełnilibyście podium?

Accessorize Fiber Factor collage
1. Steve May
2. John Ravet
3. Jodie Gordon Lucas
4. Katie Rempe
5. Meghan Navoy
6. Natalie Larson
7. Tracy Purtscher – zwyciężczyni tego wyzwania
8. Talitha Kuomi
9. Lauren Riker
8. Terri Rosenthan
11. Jennette Cross
12. Rachel Henry
* * *
O tym jak ja poradziłam sobie z wyzwaniem “Accessorize” i kto ze szczęśliwej dwunastki dostał się do Wielkiego Finału dowiecie się z kolejnych postów, a jeśli chcecie sobie przypomnieć co się działo w poprzednich zadaniach zachęcam do grzebania w tagach bądź skorzystania z już nie tak małej ściągawki:
1. “The Fiber Factor” – post o konkursie i pierwszym wyzwaniu – “Knit your life”.
2. “Endless summer” – post o mojej interpretacji pierwszego wyzwania.
3. “Kolor w pudełku” – post o drugim wyzwaniu, czyli “Color inside the box” i pierwszych zmaganiach z wielokolorowym dzierganiem.
4. “Color inside the box – publikacja i stado nosorożców” – nieco więcej o drugim wyzwaniu.
5. “Blank slate” – post o trzecim wyzwaniu.
6. “Expressowo o maszynach dziewiarskich” – wstęp do czwartego wyzwania.
7. “Express yourself” – post o czwartym wyzwaniu.
8. “Wearable art. Don’t panic” – post o piątym wyzwaniu.

[1] Swoją drogą wpadłam na genialny pomysł wykorzystania krótkich skórzanych rączek do torby w momencie ostatniego sprawdzania tego tekstu. 😉
[2] Piszę o sznurku, ale to tak naprawdę długi i cienki pas ściegu pończoszniczego, który (co wynika z właściwości tego ściegu) samoistnie się skręca w “sznurówkę”.

Wszystkie zdjęcia w wykorzystane w tym poście pochodzą ze strony The Fiber Factor. Autorką kolaży jestem ja sama.

2 Comments

  1. Też uwielbiam! To niesamowicie inspirujące. Nawet partactwo bywa inspirujące. 😀

  2. Fajnie podglądnąć piękne prace innych :)

Zostaw po sobie ślad. Uwielbiam czytać komentarze!