Expressowo o maszynach dziewiarskich

… czyli wstęp do czwartego wyzwania The Fiber Factor
W tym miejscu miał się pojawić obszerny post o czwartym wyzwaniu The Fiber Factor, ale zaczął się rozrastać tak bardzo, że postanowiłam dać mu trochę więcej czasu i miejsca. W końcu z pisaniem, jak z dziewiarstwem, żeby efekt był ładny musi trochę potrwać. Przynajmniej jeśli chodzi o dziewiarstwo ręczne, bo z maszynowym to już zupełnie inna historia.
Przekonali się o tym właśnie uczestnicy konkursu, którzy dostali maszynę dziewiarską Addi Express Kingsize i tylko 2 tygodnie na ukończenie zadania.

Krótko o maszynach dziewiarskich

 
Wszystkim, którzy nie zetknęli się wcześniej ze sformułowaniem “maszyna dziewiarska” zachęcam do odwrócenia wzroku od ekranu i zerknięcia do wnętrza swoich szaf. Prawdopodobnie połowę miejsca zajmują ubrania uszyte z dzianin [1]. Dzianiny te (swetrowe, koszulkowe, pończosznicze…) zostały stworzone na wielkich, przemysłowych maszynach dziewiarskich [2].
Nie, uczestnicy The Fiber Factor nie zostali zmuszeni do pracy w fabrykach włókienniczych. Nie zamontowano im także maszyno-potworów w przydomowych garażach. Skacel zaopatrzył ich za to w młodszych kuzynów maszyn przemysłowych – Addi Express Kingsize – domowe mini-maszyny dziewiarskie.
Niewielkie maszyny dziewiarskie, na których można dziergać w domu nie są niczym nowym. Na strychach i w piwnicach pewnie kurzą wam się stare maszyny takie jak MODA, czy ADA, których używały wasze mamy i babcie [3], a dzisiaj wiele dziewiarek i dziewiarzy kupuje drogie maszyny komputerowe. Różnią się sposobem obsługi i możliwościami, jakie oferują, ale wszystkie bez wyjątku mają dwie zalety. Po pierwsze, jeśli dobrze je obsługujemy, robią bardzo równe oczka, a po drugie pozwalają na znacznie szybsze niż ręczne tworzenie dużych paneli dzianiny.
Przydługo o katarynkowej Addi Express
Addi Express Kingsize nie przypomina innych maszyn dziewiarskich, długich pudeł naszpikowanych specjalnymi igłami. Zarówno ona, jak i jej młodsza i mniejsza siostra Addi Express Pro mają kształt cylindra osadzonego na nóżkach. Igły, zamontowane wewnątrz cylindra, poruszane są za pomocą korbki znajdującej się z prawej strony urządzenia [4]. Cylindryczny kształt sprawia, że w przeciwieństwie do tradycyjnych maszyn dziewiarskich na Addi można dziergać nie tylko płaskie panele, lecz także tuby dzianiny, więc przy odpowiednich wyliczeniach* i/lub odrobinie silnej woli* jesteśmy w stanie stworzyć cały* sweter. Skąd te gwiazdki? Zarówno Addi Express Kingsize, jak i Addi Express Pro moim zdaniem są bardziej zabawkami przypominającymi katarynki niż maszynami dziewiarskimi z prawdziwego zdarzenia.
Żeby było jasne, nigdy takiej maszyny nie miałam w ręku, ale samo przeczytanie skróconej instrukcji obsługi i obejrzenie poglądowych filmików na YouTubie pozwala mi wysunąć dosyć jednoznaczne wnioski – dużo, dużo wad.
Po pierwsze – rozmiar. 
W cylindrze Addi Express Kingsize, z której korzystają uczestnicy konkursu, znajduje się 46 igieł, co według informacji na stronie The Fiber Factor pozwala na wydzierganie 46 oczek i stworzenie tub w obwodzie ok. 35 cm (przy dzierganiu na okrągło) lub paneli o szerokości ok. 46 cm [5]. Spójrzmy prawdzie w oczy – która kreatywna osoba lubi się tak ograniczać? No dobrze, rozumiem, nie mogę wymagać, by domowa maszyna pozwalała mi na stworzenie całego swetra na okrągło, czyli przodu i pleców razem, ale uniemożliwienie wydziergania przodu (lub pleców) w jednym kawałku jest po prostu smutne. Czasem te 46 oczek szerokości nie wystarczy, a poza oczywistym zgrzytem wizualnym, który wywołuje widoczny szef jest też problem drugi – kto w ogóle lubi zszywać dzianinę? Chyba tylko masochista…
Po drugie – ścieg.
Oczywiste jest, że technologia maszyny Addi Express nie przypomina rozwiązań wynalezionych przez NASA. Możemy za jej pomocą wydziergać piękną tubę lub panel z oczek prawych i lewych, ale to wszystko. Jeśli zależy nam na dodaniu do naszej robótki czegoś bardziej skomplikowanego musimy ją zdjąć z maszyny i dodziergać to ręcznie. W warsztatach wielbicieli ażurów, czujących obrzydzenie do prostych szalików i czapek, Addi Express będzie się po prostu kurzyć.
Po trzecie – kształt.
Na Addi Express można dodawać oczka, ale nie można oczek odejmować, co mocno ogranicza możliwości kształtowaniem robótki. Jeśli pracujemy nad talią dopasowanego swetra w momencie zwężania będziemy musieli delikatnie zdjąć robótkę z maszyny z pomocą plastikowej igły lub drutów, odjąć oczka ręcznie na drutach, a potem założyć robótkę ponownie na igły maszyny, by sweter poszerzyć przez dodawanie oczek. Podejrzewam, że na dłuższą metę przy tych jedynie do 46 oczkach w rzędzie szybciej by było już kontynuować dodawanie oczek ręcznie.
Mimo tych wszystkich wad, co też stwierdzają uczestnicy The Fiber Factor, Addi Express da się lubić i może mieć sporo zalet (jeśli tylko nie oczekujemy od niej za dużo, przyp. aeR).
Po pierwsze – rozmiar, po drugie – ścieg, a po trzecie, co najważniejsze – tempo. 
Maszyna dziewiarska Addi będzie idealna dla osób, które chcą bardzo szybko stworzyć nieskomplikowane w kształcie i ściegu, niewielkie części garderoby (np. ubranka dla dzieci, szaliki, czapki, getry), robótki złożone z paneli (np. kolorowe kwadraty, które można zszyć w pled, czy spore fragmenty dzianiny do wykorzystania w yarnbombingu) oraz segmenty, które posłużą do wydziergania większych całości (np. rękawy i inne części swetrów). A wszystko to tylko za pomocą korbki i małego przełącznika, który pozwala na zmianę trybu z dziergania panelowego na dzierganie na okrągło.
Poniżej możecie sobie obejrzeć filmik i nauczyć się jak w 30 minut wydziergać na maszynie Addi dwustronną czapkę.

A jak poradzili sobie z Addi Express Kingsize uczestnicy The Fiber Factor i o co chodziło w czwartym wyzwaniu? O tym dowiecie się już z kolejnego posta. :)

[1] O różnicy między dzianinami i tkaninami będę jeszcze pisać w osobnym poście, ale tytułem wstępu: dzianina to rozciągliwy we wszystkich kierunkach wyrób włókienniczy, który powstaje przez tworzenie rządków lub kolumienek z wzajemnie ze sobą połączonych oczek.
[2] O maszynach dziewiarskich też będę jeszcze pisać.
[3] A tak na marginesie, chętnie taką maszynę przygarnę, więc jeśli u was stoją bez sensu i celu napiszcie do mnie. 😉
[4] Obsługa maszyny przez osoby leworęczne musi być wyjątkowo niewygodna…
[5] Nie znalazłam nigdzie informacji jakie rozmiary paneli i tub można uzyskać przy dzierganiu włóczkami grubszymi i cieńszymi od tych, którymi dziergają uczestnicy The Fiber Factor.
* Obrazek z nagłówka to oczywiście fragment screenshot’u z prezentowanego filmiku. :)

2 Comments

  1. Rodzajów jest mnóstwo! Ja poluję na taką klasyczną, pudełkową z karetką, na której dziergały nasze mamy i babcie. Najlepiej dwupłytową, bo daje więcej możliwości. Fajnie by było mieć żakardową i robić koronkowe pończochy. No, ale dzierganie ręczne to i tak moja miłość. 😉

  2. Niby logiczne, ale nie wiedziałam, że istnieją takie maszyny w wersjach domowych. :)

Zostaw po sobie ślad. Uwielbiam czytać komentarze!