Dzień na opak

Wszystko powywracało się do góry nogami. Pod koniec marca zima trwa w najlepsze, mokotowskie gołębie poddały się przeważającym siłom wroga i dziś nasze parapety okupują rybitwy oraz mewy, a zamiast zwyczajowych pustek w schowkach mam prawdziwe zatrzęsienie włóczek. Dzień Na Opak nie mógł wypaść w bardziej odpowiednim momencie, a ja, co zupełnie do mnie niepodobne, postanowiłam wziąć w nim udział.
A może by tak… nie pójść do pracy? A jeśli już to pojechać rowerem, a nie autem. 
A może by tak nie ubrać skarpetek? A jeśli już to nie do pary… 
A może by tak zamiast schabowego, na obiad zjeść tabliczkę czekolady? 
A może by tak przeżyć jeden cały dzień NA OPAK? 
Jeśli należysz do grona śmiałków gotowych do podjęcia wyzwania, ZRÓB TO, opisz na swoim blogu i zamieść ciekawe zdjęcia 😀 
Jeśli należysz do grona bardzo śmiałych śmiałków, możesz też “wymienić się” blogiem z innym blogerem/blogerką i napisać wpis za kogoś, trzymając się nie swojej tematyki.
 
Tak zachęcała do udziału w wydarzeniu Aurora, autorka Bloga Czekolady.
Należę do tych mniej śmiałych śmiałków i większość mojej śmiałkowatości pochłania obecnie Szyciowy Blog Roku (konkurs kończy się już jutro! Głosować! Głosować! Głosować!!!), więc chciałam zrobić coś na opak, ale nie opuszczając świata robótek ręcznych.
Dla odmiany postanowiłam dziś nie tworzyć tylko trochę popsuć. Nie zrozumcie mnie źle, nie ruszyłam na miasto opętana misją niszczenia, ale rzuciłam się na mój warsztat dziewiarski i sprułam absolutnie wszystkie pozaczynane robótki, których znając siebie i tak nigdy bym nie skończyła. Krzywe swetry, za krótkie szaliki,  gargantuiczne bluzki… Całość “kartonów wstydu” została przerobiona na kłębki. Wyzwalające uczucie, które mogę porównać tylko do skopania kilku tyłków na Krav Madze. Gorąco polecam!

Dodam tylko, że pomysłodawcą i patronem akcji jest Stowarzyszenie OPAK. Dzień jeszcze się nie skończył, więc jeszcze macie szansę wziąć w niej udział. Chyba, że zrobicie na opak. 😉

Dzien na opak - baner eventu
EDIT: Jak Dzień Na Opak to dzień na opak. Bloggera (nie tylko mojego bloga, a z tego co widzę inne blogspotowe również) sparaliżowała awaria lightboxa i zdjęcia nie wyświetlają się tak jak powinny. Trzymajcie kciuki, by ekipa Google’a szybko poradziła sobie z problemem. :)

3 Comments

  1. Z jakiegoś powodu Blogspot nie opublikował linka. Więc raz jeszcze: http://www.szyciowyblogroku.pl/zgloszenie/aer-made/

  2. Cudownie! Dziękuję! Zachęcam też do głosowania na 'aeR made' w konkursie Szyciowy Blog Roku 2012. O tutaj: http://www.szyciowyblogroku.pl/zgloszenie/aer-made/ :)

  3. Ale kolorowo :) a ja tak właśnie lubię i zostaję na dłużej a nie na opak przelotem 😛

Zostaw po sobie ślad. Uwielbiam czytać komentarze!